Nasienie i krew Ale w trakcie
„Nasienie i krew. Ale w trakcie tych rozmów, gdy rozdzielają nas smugi obcości (co oni mówią o jakimś miasteczku w Toskanii, w którym nigdy nic mi się nie zdarzyło i nie zdarzy), czasem następują punkty błyskawicznych złączeń — i przez chwilę skuwa nas ze sobą coś stokroć potężniejszego niż wspólne doświadczenia. Są to momenty przedprzypomnień, starszych niż każda rzeczywistość. I wtedy porozumiewamy się szybko, jak członkowie klanu, bez wyjaśnień i ponad różnicami; w jednej sekundzie wiąże nas genetyczne podobieństwo i zaczynamy mówić wszyscy naraz, jakby rozmowę skleiła żółć, ślina i krew naszych przodków. O czym O sprawach omówionych przez ludzkość. Naszym językiem prawdziwie wspólnym okazują się tematy najstarsze. Przemoc i opór. Zdrada i hańba. Solidarność i poświęcenie. Porozumiewamy się za pomocą tych pojęć, tak jak zwierzęta porozumiewają się za pomocą węchu, są to cechy rozpoznawcze gatunku.
— w krajowej prasie literackiej od pewnego czasu słowo „archetyp" powtarza się po kilka razy na każdej kolumnie. («— Ma pan do czynienia z pewnymi przedstawieniami, które ewokują jakieś archetypy kultury zrozumiałe dla nas bez względu na to, czy ktoś z nas jest chrześcijaninem, czy nie; archetypy ukrzyżowania czy wcielenia przemawiają językiem kultury, językiem humanizmu, a niekoniecznie językiem teologicznym. — Właśnie, pełnią rolę nosicieli jakichś problemów humanistycznych. Ja rzeczywiście eksploatuję znak krzyża. Czy to w wysokości dziesięciocentymetrowego drucika, czy w wysokości dochodzącej“(9)